Autor: FalcoN Opublikowano: 2005/7/25 Read 2616 times Rozmiar 1.48 KB
Zbliżało się południe. Marr wracał właśnie z lasu z dwoma nieżywymi ptakami przerzuconymi przez ramie. - Będzie dobry obiadek... - mruknął cicho pod nosem. Nagle usłyszał dosyć donośne rżenie podobne do końskiego. Po chwili zawahania pobiegł w stronę skąd dobiegał dźwięk. Gdy dotarł na miejsce zauważył wieka dziurę. W niej rżał z bólu piękny, czarny niczym noc mustang. Miał piękną, gęstą grzywę a jego czerwone niczym rozżażony węgiel oczy nerwowo rozglądały się wokół. Kon miał ranną nogę. Na pewno zginał by tu z głodu, jeżeli Marr by czegoś nie zrobił. Chłopak nie zastanawiajac się długo skoczył na dół. Na szczęście dziura nie była bardzo głęboka ani nawet stroma. Zszedł na dół i zaczął powoli, ostrożnie podchodzić do zwierzęcia. - Już dobrze. Nic ci nie zrobię - odrzekł łagodnie po czym delikatnie począł gładzić konia po grzywie. Gdy tylko mustang uspokoił się, Marr zaczął opatrywać mu ranę. Noga wyglądała na złamana, zatem usztywnił ją i podał koniowi coś do jedzenia. Zaczął wyprowadzać go z dołu i powolnym krokiem udał się z nim do wioski. Będzie się nim teraz musiał długo zajmować. Nie mógł go przecież teraz zostawić samego…
Dzięki tej umiejętności możemy leczyć zranione zwierzęta przy pomocy bandaży. Czym większy jest poziom życia danego zwierzęcia, tym większa jest szansa na jego uleczenie.