Autor: karlkar Opublikowano: 2006/2/22 Read 4037 times Rozmiar 1.39 KB
Dzisiejszego dnia Dorin ostanowił udać się na polowanie na zwierzynę w przymiejskim lesie. W końcu jakaś przyjemność w jego ciężkim i pracowitym życiu mu się należała. Jednak gdy wyszedł i zobaczył mężczyznę leżącego na ziemii, z plecakiem polożonym obok niego, obudził się w nim duch łotra. Uśmiechnął się z łatwego łupu. Wszedł do lasu w razie jakby człek go obserwował i ukrył się za drzewem. Odrzucił na ziemię łuk i kołczan. Podszedł przeskakując pomiędzy drzewami bliżej polanki, na której leżała jego nieświadoma ofiara. Padł na ziemię i zacząłcichymi i powolnymi ruchami czołgać się w stronę plecaka człowieka. Teraz nic innego nie miało dla niego znaczenia. Liczył się tylko plecak pękający w szwach. Sam człowiek zdawał się spać. Gdy Dorin zbliżył się wystarczająco blisko, delikatnie otworzył plecak i wielce się zdziwił, zauważywszy w nim jedynie pełno wełny. Zrezygnowany już hciał wracać, lecz nagle poczuł zimny dotyk na karku. Taki dotyk, jak ten mogła mieć tylko jedna rzecz. Miecz... Dorin spojrzał na postać dzierżącą miecz. Człowiek w pełnej zbroi płytowej z godłem miasta na piersi. Ciekawie będzie... - Od dawna Cię szukaliśmy. Mieszkańcy się skarżyli na znikające przedmioty. Nic Ci o tym nie wiadomo? W każdym razie - będziesz miał czas aby to przemyśleć - powiedział strażnik uśmiechając się szeroko, a Dorin zaczął powoli tracić nadzieję na to że w terminie najbliższym uda się na polowanie...