Autor: karlkar Opublikowano: 2006/2/22 Read 2633 times Rozmiar 825 bajtów
Powolnym krokiem Devian wszedł na targ. Był to akurat poranek, a na targu, jak zwykle - co poranek to dużo ludzi. Prostych ludzi. Od dziecka wiedział że prości ludzie to łatwy łup. Tym tokiem rozumowania jego myśli zatrzymały się na kupie złota, którą może w każdej chwili zwędzić. Uśmiechnąwszy się do siebie zaczął wchodzić w tłum i rozglądać się za co pojemniejszą sakwą. Zauważywszy takową u pasa mężczyzny kłócącego się o coś ze sprzedawcą warzyw podszedł doń i zaczął przyglądać się poczynaniom człowieka. Tak się wydawało, gdyż faktycznie już miał ręce na sakwie mężczyzny. Teraz zadanie było banalnie łatwe. Złapał sakwę mocniej, odwrócił się od stoiska potrącając mężczyznę i odszedł... Z sakiewką w dłoni. Umocował ją do pasa i zaczął rozglądać się za kolejną ofiarą, która równie chętnie oddałaby mu swoje złoto...