
Oj, wiele się działo od ostatnich moich odwiedzin w tej karczmie. Wiele wody upłynęło, wiele opowieści krążyło po okolicy. Wiele gówna płynęło w rynsztoku. Wiele krwi upuścili dobrzy ludzie tym nieco gorszym. Ale, jak to bywa, ci gorsi upuścili sobie nawzajem i innym znacznie więcej!
Ale chyba pora przejść do rzeczy, panowie..
Otóż.. zaczniemy od tego, jak na dworze pojawił się gość, o którym wiadomo niewiele, prócz tego, że nazywa się Oren, a skórę ma czarną jak czort! Spokojnie, moi drodzy, nie rozglądajcie się, wszak pod Węgorzem nic złego wam się dziać nie może.. chyba że… aj, nie ważne. Do rzeczy. Ten ów szarlatan wpierw nie wiadomo czemu nawet, dacie wiarę, mnie, miast Tairika poczynał szeptać do ucha Ekspa.. tfu tfu tfu! Alricka Drugiego - niech mu.. ee to znaczy miłościwie nam panującego! na weselu naszego ministra kto widział.. a widziało tam sporo osób.. ja średnio pamiętam. Ktoś mnie poczęstował jakim proszkiem i w dziąsła kazał wcierać… a ja odleciałem do Brennusa.. no ale króla słabującego jeszcze pamiętam… zaschło.. kup kto piwo.
Król słabował wtedy, ukryć się nie da. Coś to piwo rozwodnione nieco zdaje się… Oren podtrzymywał go! Wspomagał. Po medyków wysyłał… podobno... a czort wie, co robił. W końcu, jeśli prawdziwych słów pewnego typa spod ciemnej gwiazdy słuchać.. ogłosił ministrowi, że Alrick cała władzę na czas choroby w jego ręce przekazał. Od tamtej pory Alricka, naturalnie, nikt nie widywał.. prócz medyków, co go odwiedzali.

Ach.. o zarazę pytacie - kto, jak i po co? Prędko wam odpowiem. Tylko dzban pusty… tylko teraz dukata dodać więcej, coby się tak karczmarzowi woda przypadkiem w okolicy kufla nie wylała.
Zanim do zarazy, pierwej trzeba o poselstwie powiedzieć! Do Siedmiobramu! Poselstwo! I to jakie… układać się Namiestnik Oren chciał z nekromantami, potem od razu wieść się rozniosła, że on sam plugawą mocą się posługuje.. i że twierdzi, że nią dobro czynić umie! Ot dziwadła - myślałem - tylko wśród elfow bywają, a tu proszę - i na dworze króla się zdarzają. Że minister czerwona małpa dziwadło? Och och och. Zazdrośc przez was przemawia, panie. Sam też byś chciał takie ciepłe czerwone ministerskie posłanie. I ja bym chciał! Ale cieszyć się nam z tego, co mamy… Brennus nie pocieszony z tego co opowiadają barany. Zaraz. Oj czepiacie się! Temat - dojdziemy do tematu… jeno kupcie opowiadającemu jeszcze browaru. Więc nekromanci, nie wiadomo, chyba się obrazili, bo zaraz po wysłanym poselstwie atak na Ankerfrunt przeprowadzili oraz zarazę sprowadzili.. ot, i tu Oren mnie zadziwił… mimo że mu się zeszło.. Kohorta gdzieś się kryła. Coś potajemnie robiła. I w końcu coś odkryła.. i stał Oren oto nam na bramie zachodniej. Stał na niej i mamrotał, zaraz się zachmurzyło.. zło się jakby zaczaiło i z kątów na ludzi patrzyło.. i się wszystko… roz… zniszczyło. Więc tak też pioruny miotały! Z nieba! Hałas, zielone błyskawice, krew.. jednym słowem- burdel jak z jakieś przepowiedni o końcu świata… i nagle, jak nie gruchnie, jak nie walnie coś… Oren spada.. z wierzy na ziemie walnie.. nawet krwawić nie zaczyna.. widać, twarda z niego chłopina.. że tam na wysokość stodoły najmniej dwóch jest? A co tam! Tylko dowodzi to, że to nekromanta plugawy! Tfu! Prawda prawdą… że od tamtej pory z zamku nie wychodzi, a zaraza od tak.. znikła..

tylko ciała pozostały… pewnie do dziś by leżały, gdyby nie obywateli paru coś się zebrało i ciała za miastem spaliło. Pono słuchy nie widy… tyle tam się działo.. w niebo dusze umęczone uchodziły! Zgrzytając i upiorną muzykę na jakim instrumencie grając. I zaraz znikła. Śladu nie ma.. może jeszcze gdzieś się po zaułkach coś czasem poniewiera! Ale kto taki szczegółowy. Nie baczcie panowie na to.. tu się okazuje, że Orenowa ideologia może i prawdziwa, że mimo tego zła, co on wyczynia, pałając się plugawą mocą i pomóc może. Mieszkańcowi biednemu, nic w zasadzie, siedmiobramskim trupom nie winny! Więc powiadam, czym na ich złość zasługuje! Ach czasy ciężkie.

No i na koniec ten na port atak… kto temu winien, dla kogo to - nie wiadomo… jeno, że zwłoki wszędzie po porcie rozrzucono. Jedne spalone, inne rozerwane, inne pazurami poszarpane, inne bez życia jak noc czarne. Kto i po co port nasz biedny męczy, pijaków kto morduje? Bez sensu, panowie, powiadam, niczyj interes to. Zbędna śmierć - ot co. A za słuchanie dziękuję.
podziękowania dla Jazz i Walfa za korektę mojego chaotycznego newsa.
by. 616