Matko ! Matko moja ! Bogowie, Brennusie, Sath, Mathlanie, Pani Lasu!
-wszystko napisane drżącą ręką, pismo krzywe i pourywane-
Widziałem go jak przez mgłę poranka niosąca się nad morzami Mathlana, na smoku zielonym leciał, i gromem jasnym ciskał w niego. Potworne, ziemia aż się trzęsła, a ogień spadał z nieba na korony Quel A’larin! Wszystko doszczętnie spalone. Lotesse umiera, a on sam nie żyje. Jak to się stało ? Czy ktoś coś widział poza mną?

Poranek w Banku był jako dzień normalny. Pojawił się ten nekromanta – Nevratus, tak on i on to spalił wszystko, co tutaj stanęło tym ogniem. Matko jaka mnie rodziła i ojcze mój uwierzcie mi błagam, chciałem się przed nim ustrzec, chciałem! Wielki Pan o fioletowych włosach na kościanym smoku ręce swe śmierdzące do gardła mego przyłożył! Wtenczas widziałem tego smoka, znam go, to ten sam co przed Finraelem się kłaniał. Odezwał się tak – wierzcie mi lub nie, on sam mówić zaczął by trup ten ze świętego Srebrnego Lasu się wynosił! Krzyk nastał i błysk uderzył, ja prawie umarłem na to! Wszystko uniosło się w powietrze, a ja plecami na ziemi leżąc wydawałem się nie żyć. Książę leśny na to puchar wyczarował i w rękę go włożył swoją. Gdy dłoń otworzył z kielicha spadającego w dół, krew poczęła się wylewać a jak na ziemię upadła już wodą była. To wszystko nade mną w locie się działo. Skrzydła zielonego pradawnego smoka okryły mą twarz cieniem. Ogromna to była magia ogień Nekromanckiego Pana i błysk Elfiego Księcia. Iskry sypały się po drzewach, a huk był ogromny. Walczyli tak i gdybym sam nie widział, że go zabił to wiary bym przeto nie dał! Trupem Padł na ziemie i rozsypał się w popiół, na ten czas słychać było krzyk demoni przeraźliwy przez całe lasy jakby na śmierć jego coś się przebudziło. On zleciał na ziemię i stanął nad jego ciałem. Szedł wolno, a z błękitnego płaszcza krew broczyła na każde źdźbło zielone. On umiera, teraz! Teraz umiera, a ja mu nie pomogłem! Słyszeliście Nevratus nie żyje! Książę Brennusa pokonał najczarniejszego z najczarniejszych. Czy ktoś widział jeszcze jak to się stało?
Niziołek *tu całość zamoczona jest łzami że dalej imienia odczytać się nie da - widać jeno smugę atramentu rozmoczonego od łez*